poniedziałek, 22 lipca 2013

Czasami jest naprawdę trudno.... Oczami Francji

Czasami jest naprawdę trudno...
Oczami Francji

Ta dziewczyna jest naprawdę ładna. Jej rude włosy, lekko pofalowane przy końcówkach sięgają jej pasa, a zielone oczy pięknie z nimi współgrają dodając jej młodzieńczego wyglądu. Jednak w jej oczach nie było widać cudownego błysku tylko chęć mordu. Mimo to uważałem, że to najpiękniejsza osoba jaką kiedykolwiek widziałem. Wiem, że nie wszyscy w to uwierzą, ale naprawdę się w niej zakochałem. Zakochałem się człowieku już nie pierwszy raz, ale pierwszy raz tak mocno. Nie widziałem świata poza nią, teraz była moim Słońcem, czymś do czego muszę być uwiązany. Spędziłbym nawet tydzień jedzenia angielskich potraw z Iggy'm, byle tylko ona też mnie pokochała. Dla niej zrobiłbym to z uśmiechem.
Tylko, że ona jest Polką. Polacy tak łatwo nie przebaczają, a zawsze są wystawiani do wiatru. Poczułem wstyd, że nie pomogłem im podczas drugiej wojny światowej. Też byłem w nieciekawej pozycji, ale oni mieli jeszcze gorzej. Między Niemcami, a Rosją, młotem a kowadłem. A i tak zadali im gigantyczne straty, jak sobie zacząłem przypominać, to zawsze tak było. Polacy cichy naród małych zabójców.
Jedynie wychwyciłem jej imię, Nikol. Z miejsca poczułem zazdrość do Włoch, że może ją tak często przytulać, a ona się na niego nie gniewa. Zrobiłbym prawie wszystko by zamienić się z nim miejscami, żeby to mnie tak przytulała.
Zadałem jej jedno pytanie, po czym trochę się rozmarzyłem, ale zorientowałem się kiedy musiałem wyjść posłusznie za Chinami do pokoju. Nie odzywałem się i wiedziałem, że ktoś zwróci na to uwagę. Musiałem coś wymyślić.
Opcja 1: Mój dom spłoną, mogę się martwić o moją przyszłość.
Opcja 2: Mogę się martwić, jak będzie wyglądało moje życie tutaj.
Opcja 3: Mogę się martwić, czy dostanę tutaj dobre jedzenie.
Nie mam więcej opcji, któraś musi wystarczyć. Rozpakowanie nie zajęło mi zbyt dużo czasu, bo większość moich ubrań spłonęła, więc położyłem się na łóżku i dokładniej przyjrzałem się pokojowi.
Ściany zlewały się z sufitem tym samym kolorem beżu, jednak kontrastując z brązową, drewnianą podłogą. Naprzeciwko drzwi rozciągało się wypukłe okno, z szerokim parapetem, na którym można by było usiąść. Na lewo od okna stało moje łóżko z małą toaletką, i średniej wielkości świerkową komodą co było odbiciem lustrzanym do drugiej strony pokoju. Jedynym elementem zakłócającym efekt motyla, były drzwi przy łóżku Chin, prowadzących do łazienki. Jeszcze tam nie byłem, ale sądzę, że jest zaprojektowana podobnie.
Zamyśliłem się na tyle mocno, że nie zauważyłem jak zasnąłem. Śniło mi się, że leżę na łące, a Nikol trzyma swoją głowę na moim brzuchu. To był naprawdę miły sen, ona się śmiała i ja też. Jednak moje marzenia musiał zakłócić jakiś trzask z głównego hallu. Dziwne, Chin nie ma w pokoju.
Wychyliłem głowę z pokoju, ale nie byłem jedyny. Łotwa, Litwa i Romano też wychylili głowy. Po czym usłyszeliśmy jedno „Hę?!” od Polski i wiedzieliśmy, że czas na zebranie.
Na szczęście wszystkie nacje pomyślały tak samo, bo każdy poszedł do jadalni. Usiedliśmy przy długim stole z ciemnego drewna. Każdy miał miejsce, a mimo to zostało jedno. Przez chwilę siedzieliśmy cicho jednak Anglia pierwszy (jak zwykle) zabrał głos:
-Co o niej sądzicie? - po tych słowach rozgrzała istna bitwa, jedni się jej boją inni ją uwielbiają. A ja siedzę sobie cicho.
Rozejrzałem się po krajach, jakby coś mnie zmusiło. Okazało się, że Polska tak samo nic nie mówi, spojrzałem mu w oczy. W nich było ukryte wszystko, on chyba czuł to samo co ja.
-Dobra uspokójmy się wszyscy! Z kłótni nic dobrego nie wynika! - przekrzyczał wszystkich Ameryka. Na szczęście podziałało, umilkli. - Dobra, niech teraz podniosą rękę Ci co chcą tu zostać.
Wszyscy podnieśli ręce, więc ucieszyłem się, że wszyscy tu będą. Nigdy tego nie mówiłem nikomu i nikomu tego nie pokazywałem, ale lubię jak jest dużo osób w jednym miejscu. Szkoda tylko, że Anglia jest tutaj.
-Może dla rozluźnienia atmosfery zrobimy przyjęcie ogrodowe? - zaproponowałem, na co (o dziwo!) wszyscy się zgodzili.
Zabraliśmy się do przygotowań, jednak nie zajęło nam to sporo czasu, dzięki czemu mogliśmy zacząć naszą „imprezę”. Jednak to był zły pomysł, tak myślę, ale przynajmniej się coś dzieje. Rozmawialiśmy sobie w małych grupkach w ogrodzie przed domem, aż ujrzeliśmy światła lamp.
Nico wysiadła ze swojego samochodu i znowu się wyłączyłem, byłem tak pogrążony w moim transie, że nie zauważyłem kiedy znalazłem się w łóżku słodko śpiąc. Mój sen był tym razem inny. Zniknęła łąka i Nico, zamiast tego byłem w jakimś ciemnym labiryncie, z pochodniami na ścianach. Rzucały jednak mało światła, były od siebie za bardzo oddalone. Nagle usłyszałem śpiew, piękny śpiew. Musiałem znaleźć źródło tego, jednak śpiew robił się coraz wyraźniejszy i głośniejszy jak zamazywała mi się droga.
Okazało się, że to Nico śpiewa „Sto lat” w moim języku. Miała cudowny głos wokalny i niesamowity akcent podczas wymowy. Jeszcze nie wiedziałem kogoś to tak dobrze wymawia zdania w moim języku, oczywiście poza mną.
Jak nachylała się nad mną z ciastem w ręku przypominała mi anioła. Mój prywatny anioł gratulujący mi przeżycia kolejnego roku. Byłem wniebowzięty. Jeszcze się do mnie uśmiechała. Czułem, że coraz bardziej się w niej zakochuję. To głupie, zakochać się w osobie, z którą rozmawiasz po raz pierwszy.
Wytłumaczyła mi, że nauczyła się mojego języka bardzo dawno. To miłe uczucie, duma.
Pokroiła własnoręcznie upieczony tort i podała kawałek. Najlepszy tort jaki kiedykolwiek jadłem. Ona chyba potrafi wszystko. Zjadłem cztery porcje, a w międzyczasie rozmawialiśmy w moim języku, mógłbym to robić cały czas, dzień w dzień, ale wszystko co dobre kiedyś się kończy. Musiała iść i zostałem sam ze swoimi myślami.
Strasznie wolno ubrałem się i wynurzyłem się z pokoju. Kuszący zapach zwabił mnie do jadalni. Mój anioł już siedział, oczywiście z Włochami przy sobie, czekając na nas, by zacząć śniadanie. Powiedziała nam coś, po czym życzyła nam smacznego. Rzuciłem się po jajko, by przed innymi zjeść, jednak nie ja jedyny rzuciłem się na jajka. A ona tylko na to patrzała, i nic.
Ten głupek Anglia, usiadł naprzeciwko mnie przez co widział moje spojrzenia na Nico. Oczywiście nie puścił tego płazem i zaczął z tego żartować z tego powodu, ale nie zostawałem mu dłużny i zacząłem wyzywać go od piratów i innych. Nico patrzała się na nas jawnie, nawet nie próbowała tego ukryć. Nagle Anglia rzucił we mnie jedzeniem, oczywiście mu oddałem. Wtedy Nikol powiedziała coś czego nie usłyszałem i od razu poczułem o co chodziło. Nóż Białorusi niezwykle mocno wbił mi się w ramie. Osłupiony przez ból, posłusznie wstałem z miejsca i poszedłem za Nico. Narzekała na mnie w moim języku, i tak była dla mnie jak anioł.
Opatrzyła mnie robiąc to tak delikatnie, że prawie nic nie czułem. Chciałem jej podziękować, ale coś mnie przytrzymało. Jeszcze powiem o kilka słów za dużo i domyśli się co do niej czuję. O nie, nie mogę do tego dopuścić! Będę jej unikał póki nie obmyślę jakiegoś planu działania.
Jak tylko skończyła wprost wybiegłem z łazienki do swojego pokoju. Owinąłem się na łóżku kołdrą. Musiałem wyglądać wtedy jak biały croissant. Naprawdę nie potrafiłem wymyślać planów, zawsze zrzucałem tę robotę na moich szefów. I teraz się na mnie to odbiło. Chociaż... mogę ją traktować jak to robi Włochy. Jako starszą siostrę, czy ciotkę. Ale to nie w moim stylu. Muszę ją traktować jako przyjaciółkę, a potem może kto wie, dziewczynę?
Mam plan, to miło. Znowu usłyszałem trzask zamykanych drzwi, czyżby powtórka z wczoraj?
Znowu usłyszałem trzask drzwi, więc to pewnie znaczy, że czas na kolejną naradę. Zebraliśmy się znowu tak samo.
-Co o niej sądzicie? - powtórzył się Anglia.
-Zaczynasz się powtarzać, herbaciarzu – wysiliłem się na moją typową cyniczność.
Oczywiście on zaczął się ze mną kłócić i mnie obrażać. Na co inne kraje reagują potępionym spojrzeniem. Po jakimś czasie po prostu patrzeliśmy na siebie obrażonym wzrokiem. Inne nacje chyba uznały to za koniec kłótni.
-Może zrobimy jej jakiś prezent? W końcu ona nam sporo pieniędzy poświęciła – zaproponował Łotwa.
Wszyscy przystali na tę propozycję z chęcią i zabraliśmy się do obmyślania prezentu. Padały różne propozycje, jedne głupsze inne nawiązujące do kultur innych krajów. Stopniowo dyskusja przeradzała się w kłótnie. Wszyscy chcieli udowodnić innym, że mają beznadziejne pomysły. Tylko ja i Polska siedzieliśmy cicho i myśleliśmy nad dobrym pomysłem.
-A może zrobimy obrus z małych flag? - powiedzieliśmy jednocześnie, dzięki czemu nasze głosy zdołały się przebić przez ogólny rumor.
Na szczęście nasz pomysł się spodobał, więc przystąpiliśmy do realizacji projektu. Na początku szyliśmy małe flagi z materiałów Anglii (Kto zabiera takie rzeczy w takich okolicznościach?), ale okazało się, że nie wszyscy mają taki talent jak Iggy. Po ponownej naradzie ustaliliśmy, że to były korsarz uszyje flagi tych co nie umieją, a Kanada zrobi muffiny z czekoladą.
Zdążyliśmy w ostatniej chwili, już Nico otwierała drzwi, gdy my zarzucaliśmy nasze podpisane flagi.
Wyglądała jak zwykle pięknie. Jej długie rude włosy powoli zaczynały się kołtunić, ale zielone oczy nie straciły swojego blasku. Oczywiście ten Włochy od razu wykorzystał sytuację i rzucił się na jej szyję. Po raz kolejny odpłynąłem marząc o nierealnym życiu. Nawet się nie spostrzegłem, gdy leżałem już w łóżku powoli zasypiając.
Następnego dnia, wszyscy obudziliśmy się przed Nico. Była może trzecia, gdy wyszła z pokoju, oczywiście w piżamie i skarpetkach.
-Ok! Co powiecie na małe kino? - zapytała się nas wszystkich.
Mimo wątpliwości chciałem zobaczyć co nam zaproponowała. Zaprowadziła nas do piwnicy i usadziła na miękkich czerwonych materiałowych fotelach. Całe pomieszczenie wyglądało jak małe kino, którym było. Nico chwilę poszperała w laptopie po czym z głośników ryknął na nas openning jakiegoś anime.
„Axis Powers Hetalia”, bo tak brzmiał tytuł anime, okazał się serią scen z naszej historii. Po prostu był o nas. To było naprawdę dezorientujące, my na anime? Wow.
Zerkając dyskretnie na Nico, zauważyłem jak pod nosem komentuje to co widzi. Chciałem usłyszeć jej komentarze na nasz temat. Jednak jej twarz wykrzywiała się a oczy tryskały nienawiścią, za każdym razem, gdy na ekranie pojawiał się Niemcy, Rosja, Prusy albo Austria, czyli często. Nagle znowu się wyłączyłem, tak było do ranka, kiedy obudziły mnie dziwne dźwięki. Czyżby Anglia znowu puszcza tą swoją durną muzykę?!
Półprzytomny z ochotą zabicia Arthura wszedłem do hallu. Serio nie spodziewałem się zobaczyć tego, co widziałem.
Moja piękność jak zwykle w piżamie siedziała na podłodze wśród fragmentów rozerwanej paczki trzymając w rękach gitarę w kolorach Wielkiej Brytanii.
-Nie dość, że on słucha tej muzyki na zebraniach, to ty ją jeszcze grasz? - spytałem ją po francusku z nadzieją, że Anglia tego nie zrozumie.
-Przepraszam, ale on pół roku mojej gitary w ręku nie miałam – po czym posłała mi najpiękniejszy uśmiech jaki kiedykolwiek widziałem, nie ma szans, wybaczam jej.

Lekko zrezygnowany poszedłem do kuchni na śniadanie, by jeszcze raz popatrzyć na mojego anioła. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz